volkswagen
samochody elektryczne

Volkswagen i jego elektryczna historia. Nieznane oblicze niemieckiego giganta

Volkswagen – jeden z największych i najbardziej rozpoznawalnych koncernów motoryzacyjnych na świecie. To właśnie samochody tej firmy od dekad wyznaczają trendy. Obok wielkich sukcesów widać też spektakularne porażki. Marka ma za sobą wielką aferę emisyjną i jest kojarzona raczej z przemysłem aut spalinowych. Jednak pomimo tej wpadki, ma za sobą również bogatą historię samochodów elektrycznych. Co ciekawe, nie wynika to jedynie z panujących obecnie trendów, gdyż auta elektryczne koncern zaczął produkować wiele lat temu. Zapraszam do prześledzenia fascynującej historii tego mniej znanego oblicza niemieckiego giganta.

Stacje ładowania pojazdów elektrycznych nikogo dziś nie dziwią. Chociaż w Polsce ta gałąź motoryzacji jest jeszcze w powijakach, to w dużych miastach dosyć często natknąć się można na samochody bezemisyjne. W Warszawie popularna jest usługa, która umożliwia wypożyczenie za pomocą aplikacji samochodu BMWi3 na minuty. Nie brak jest również prywatnych pojazdów, a nawet autobusów miejskich zasilanych za pomocą baterii. Infrastruktura przeznaczona dla pojazdów EV jest rzecz jasna zdecydowanie bardziej rozbudowana u naszych zachodnich sąsiadów. Do listopada 2019 r. zarejestrowano w Niemczech 57 533 aut elektrycznych. Jednak nawet tam 50 lat temu wprowadzenie na drogi w pełni elektrycznego i funkcjonalnego pojazdu pozostawało w sferze wyobraźni. Jednak pionierskie badania pewnego konstruktora stały się fundamentem dla nowoczesnej branży EV.

Volkswagen i jego trudne początki
Stacje ładowania aut elektrycznych w RFN, lata 70. XX w./ fot. mat. prasowe

Volkswagen i jego elektryczne początki

W 1970 roku Volkswagen po raz pierwszy założył Centrum Badań Przyszłości. Ten wizjonerski projekt skupiał naukowców, których wiedza i doświadczenie miały wypchnąć elektrotransport ze sfery marzeń na realne tory. Powodem, dla którego rozpoczęto prace w tym sektorze było założenie, że do końca XX w. na świecie może zabraknąć ropy. Jednym z pracowników zespołu badawczego był elektrochemik, dr Adolf Kalberlah. Oczywistym ograniczeniem w skonstruowaniu użytkowego, niezależnego od sieci trakcyjnej pojazdu napędzanego prądem, był problem baterii. Dziesięcioosobowy zespół dr Kalberlaha opracował na początku lat 70. system akumulatorów, który umożliwiał rozsądny zasięg.

Tak powstał T2 Camper, w pełni elektryczna wersja kultowego „ogórka”. Naładowane „do pełna” ogniwa zapewniały możliwość przejechania ok. 70 km, a ich zasilanie odbywało się przy pomocy standardowego gniazda 230 V. Jako projekt pionierski samochód obarczony był rzecz jasna dużymi wadami. Największą z nich była waga samego akumulatora, która wynosiła aż 850 kg! Przy całkowitej masie ponad 3 t auto mogło rozpędzić się w sprzyjających warunkach maksymalnie do 70 km/h. Nie bez znaczenia jest także czas ładowania baterii, który w tym przypadku wynosił 10 h. Samochód wywołał niemałą sensację, jednak nie trafił do produkcji seryjnej.

Był to jednak kamień milowy dla transportu elektrycznego, gdyż koncern nie zrezygnował z dalszych projektów. Kolejnym samochodem, na jaki postawił VW była osobówka. Elektro Golf, opracowany na bazie pierwszej generacji tych samochodów, ukazał się w roku 1976. Nowatorska osobówka posiadała silnik elektryczny o mocy 20 KM, który zapewniał prędkość maksymalną 80km/h. Bateria, która zajmowała cały tylny bagażnik, zapewniała zasięg niespełna 50 km. Nie było to zbyt imponującym wynikiem i zdecydowanie utrudniało użytkowanie.

volkswagen i pierwszy elektryczny camper
T2 Camper w wersji elektrycznej/ mat. prasowe

Przełomowa dekada

Kolejnym modelem auta, które trafiło do produkcji i ukształtowało przyszłość branży EV był Golf CityStromer. Zaprojektowany w 1981 r, aż przez 5 lat służył jako platforma badawcza do różnego rodzaju baterii. Doświadczenie zebrane w ciągu tych lat przekuto w seryjnie produkowany model, konstrukcyjnie oparty na Golfie II. W regularnej ofercie pojawił się w roku 1989 jako Golf II CityStromer. Posiadał silnik o mocy 18,5 kW (25 KM), który nie gwarantował zbyt imponujących osiągów. Samochód rozpędzał się od 0 do 50 km/h w 13 s, a jego maksymalna prędkość zamykała się w 100 km/h. 16 baterii ołowiowo-żelowych gwarantowało zasięg 50 km, generując łączne napięcie 96 V. Ładowanie odbywało się za pomocą zwykłego gniazda 230 V.

volkswagen
Golf CityStromer/mat. pras.

Wersji CityStromer doczekała się też Jetta II. Prototyp auta zadebiutował w 1988 r. Nie była to zwykła kopia Golfa. Samochód ten otrzymał sodowo-siarkowe ogniwa, które zwiększyły zasięg do 120 kilometrów. Problemem pozostawał układ napędowy. Jego konstrukcję komplikował fakt, że akumulator pracował w bardzo wysokiej temperaturze. Niestety, pojemność baterii znacznie spadała wraz z kolejnymi cyklami ładowania, dlatego rozpoczęcie sprzedaży tak skonstruowanego wozu po prostu nie wchodziło w grę.

Obiecujące wyniki pierwszej elektrycznej osobówki skłoniły Volkswagena do udoskonalenia wersji pierwotnej. Tak powstał CityStromer drugiej generacji, mający swoją premierę w 1993 r. Auto wyprodukowanie na bazie Golfa III wyposażone było w 16 ołowiowo-żelowych baterii o łącznej pojemności 17,2 kWh, które generowały napięcie 96 wolt. Silnik o mocy 17,5 kW zapewniał prędkość maksymalną 100 km/h. Pojazd zabierał cztery dorosłe osoby, a zwiększony zasięg wynosił do 90 km przy jeździe w trybie miejskim (50 km/h). Tak samo, jak w poprzedniej wersji ładowanie odbywało się za pomocą kabla znajdującego się pod maską samochodu. Wystarczyło wpiąć wtyczkę do sieci 230 V, by po 1,5 h uzyskać baterię naładowaną do 80% pojemności. Do 1996 r. wyprodukowano 120 egzemplarzy tego samochodu.

Skok w nowe tysiąclecie

Historia nowoczesnej elektromotoryzacji w wykonaniu Volkswagena to przede wszystkim konwersje klasycznych modeli samochodów osobowych do standardów pojazdu bezemisyjnego. Ta tradycja została zapoczątkowana przez opisywanego wyżej Golfa CityStromera. Twórcy spod szyldu wiodącego producenta niemieckich aut weszli z tą myślą w XXI w. dzięki czemu na rynku pojawiło się kilka znanych i popularnych samochodów osobowych w wersji napędzanej przy pomocy baterii.

Volkswagen Bora, to auto, które od lat 90. cieszy się uznaniem i popularnością. Sprytny i nienaganny dizajn, w połączeniu z funkcjonalnym wnętrzem i kompaktowymi rozmiarami to recepta na sukces samochodu tej klasy. Nic więc dziwnego, że koncern postanowił zmodernizować go do wersji EV. To pięciodrzwiowe auto wyposażono w silnik o mocy 100 kW (134 KM), który zapewnia maksymalną prędkość 160 km/h, przyspieszając od 0 do 100 km/h w 10 s. Bateria o pojemności 35.8 kWh pozwala na uzyskanie realnego zasięgu do 180 km.

volkswagen
Volkswagen e-Golf/ Wikimedia Commons CC BY 2.0

O prawdziwej produkcji seryjnej możemy mówić dopiero od roku 2013, wraz z pojawieniem się na rynku elektrycznego e-Up! (o którym możecie przeczytać tutaj), a następnie e-Golfa produkowanego od 2014 roku. Jednym z oryginalnych rozwiązań tego samochodu jest opcjonalna pompa ciepła. Jej obecność odciąża elektryczną nagrzewnicę, co w efekcie potrafi zwiększyć zasięg nawet o 20 procent. Mimo, że Volkswagen dość późno włączył się do walki o klientów, świetnie zinterpretował ich potrzeby i stworzył model, który podbił rynek. W samej Norwegii sprzedano w 2015 r. 8.943 egzemplarzy. E-Golf stał się nie tylko najczęściej wybieranym autem elektrycznym, ale również najpopularniejszym ze wszystkich sprzedawanych tam modeli! Nigdy wcześniej żaden zasilany prądem samochód nie zyskał takiej popularności. Wersja produkowana w latach 2014 – 2016 posiada silnik o mocy 115 KM, zasilany litowo-jonową baterią o pojemności 24,2 kWh. W nowszej wersji, zaprezentowanej w roku 2016, użytkownik ma do dyspozycji równowartość 136 KM oraz mocniejszą baterię o pojemności 35,8 kWh.

Volkswagen – co przyniesie przyszłość?

Nikt w obecnych czasach nie ma wątpliwości, że samochody elektryczne mają za jakiś czas szansę zdominować rynek motoryzacyjny. Coraz większa presja społeczna na rozwiązania mniej inwazyjne dla środowiska, zmiany klimatyczne i walka ze smogiem w miastach, to powody, dla których wielkie koncerny będą konkurowały między sobą, projektując coraz to nowe samochody elektryczne. Biorąc pod uwagę bogatą historię marki Volkswagen, która była pionierska dla nowoczesnej branży EV, możemy przypuszczać, że ich projektanci zaskoczą nas jeszcze nie raz. Jednak czy w obecnej rzeczywistości, gdy do wyścigu o prym w produkcji wysokiej jakości aut elektrycznych dołączyły właściwie wszystkie znane marki samochodów, a chińskie firmy coraz śmielej poczynają sobie na starym kontynencie, niemiecki kolos będzie miał jeszcze coś do powiedzenia?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *